24 września godzina 17:29
Radość, czyli coś co chciało by się czuć przez cały czas. W trakcie rzeczy, które robimy. Uczucie czasami wręcz niesamowite. Tylko... Najgorsze jest to jak się tego nie czuje, rzeczy, które się robiło przez dłuższy czas sprawiały radość i uśmiech na twarzy, a teraz? No cóż...
Granie w WoWa jakoś mi radości już tak nie sprawia jak kiedyś, spotykanie się z ludźmi też jakoś nie do końca, ale zawsze coś, Słuchanie muzyki? hm, z tym bym się czasami zastanowił. Aczkolwiek wtedy nie myślę o niczym innym, tylko się zatapiam w swojej Utopii słuchając przeróżnych utworów. Czy to Raubtiera, czy to Combichrista, Metallici Within Temptation, Nightwish, cokolwiek. Najfajniej jest wtedy, kiedy się usiądzie na łące, położy się na trawie/śniegu lub cokolwiek innego i się patrzy w niebo, a następnie słuchając muzyki. Można zatopić się normalnie w myślach, pomyśleć o rzeczach, które dają ukojenie.
Ostatnio poznałem bardzo fajną i Ciekawą zarazem osobę. Dziewczyna. Miła, sympatyczna, ładna, zajęta, utalentowana... ( Wait wait... powiedziałeś zajęta? ). Tak, zajęta, szkoda z jednej strony, ale z drugiej strony dobrze ,że taka osoba jak ta dziewczyna ma kogoś. Na początku sądziłem ,że może nie jest zajęta itd., ale moje zachowanie ,żeby do niej zagadać... Normalnie sam siebie podziwiam ,że takie coś zrobiłem. Przez ten czas czułem się zadowolony, uśmiechnięty itd., potem jakoś to... odeszło. Tak po prostu, coś w rodzaju "Aaaale tu fajnie, posiedzę sobie tutaj :DD" a potem "A jednak nie jest fajnie, idę sobie". Damn you Hearth... Rly Damn you ;/
Pewne kroki co do Norwegii zostały podjęte. Uczę się powoli tego języka. Jakoś mi to idzie i nie jest nawet źle. Też podjąłem kroki jakby coś nie wyszło. Takie na w razie czego i nawet może jutro będę wiedział co z tego wyjdzie. Oby się udało, i wiem, że się uda. Wyjadę na mazury, przejdę przez 4 miesiące szkolenia, potem przez kolejne szkolenie i... Zostanę żołnierzem. Marzyłem o tym. Może to pozwoli mi zapomnieć o wielu sprawach. Tylko obawiam się jednej rzeczy... Czy to mnie nie zmieni Negatywnie? Bo to by nie było zbyt Miłe pod tym względem. ( coś za coś stary. wóz albo przewóz. coś trzeba zrobić ) To prawda trzeba coś zrobić, ale nie chciałbym żeby to było kosztem charakteru. Owszem charakter może się zmienić też na jeszcze bardziej pozytywny, ale co z tego? ( Nie wiem. ) No właśnie... Prawda jest taka ,że jedynymi osobami do których warto wrócić są przyjaciele. ( A rodzina? ) Bolesna prawda, ale nie. ( WTF CZEMU? ) Nie chce wracać do ludzi którzy sprawiają ,że głowa mnie boli od tych kłótni, denerwują na każdym kroku, i robią wielkie halo o to ,że postawiło się talerz tam a nie tu. ( Aha, to można jeszcze zrozumieć, ale to nadal twoja rodzina. Z nimi żyjesz najdłużej! )
Owszem, żyję, i co z tego? Po co się ma wracać do ludzi, przez których się dusimy, przez których nie można robić rzeczy których się bardzo by się chciało? ( +1, tutaj możesz mieć rację ) Dziękuję.
Ciekaw jestem jak to wszystko się potoczy. Oby na same pozytywy. Modlę się o to wręcz.
Modlę...
I Modlę... aż mnie usłyszy...
czwartek, 24 września 2015
środa, 12 sierpnia 2015
17th
12 sierpnia godzina 14:28
Wiecie co? Czasami mam tak ,że naprawdę nie mam ochoty być radosny. Owszem, to nie jest zdrowe itd., ale czasami mam też tak ,że nawet nie potrafię sam z Siebie radości wydobyć. Owszem też są momenty kiedy to ta radość przychodzi, jest miło na sercu, na duszy itd. ale to jest chwilowe. Dzisiaj co prawda miałem taki moment, ale to było na naprawdę bardzo krótki czas... a chciało by się na dłużej.
Wszedłem na WoW'a, pograłem sobie i też zagrałem z Nią. Cudownie było usłyszeć jej głos. Taki piękny niczym najpiękniejsze kwiaty świata, taki Niewinny niczym niedawno urodzone Niemowlę. Zmartwiła mnie tylko jedna rzecz... Słowo szpital. Tak mnie to zmartwiło ,że po prostu chciało by się zaraz ruszyć na pomoc, ale WAIT, WAIT, nie tak prędko, po co tam masz iść i pomagać? Bo chcę cholera jasna. Dobrze, fajnie ,że chcesz ,ale może ten ktoś nie chce? Wiem, i dlatego zostawię w spokoju... Łatwo się poddajesz wiesz? Wiem ,że łatwo, ale nic na to nie poradzę. Ona na pewno by mnie nie chciała widzieć w takim stanie jakim ja jestem... Słuszna uwaga.
Koniec tego dobrego... może i przesadzam z tym jak wyglądam itd., w sercu to wygląda naprawdę tragicznie. Czasami mam wrażenie ,że to serce Umarło. Tak po prostu Umarło. Walczyło o życie jeszcze przez parę dni, ale w końcu skonało niczym Pies przywiązany do drzewa w upalny dzień bez wody i jedzenia, a teraz pozostały tylko kości. Pragnę ,aby to serce wróciło do życia. Może jest szansa na to ,żeby wskrzesić to co umarło. Niestety ,tylko cud może to sprawić. Wierzę w cuda itd. ,ale nie takie... Wierzę w Boga dzięki niej również... W pewnym momencie chciało by się powiedzieć - Czemu mi to cholera robisz? Po co mi to robisz? Ale tym razem było inaczej. Nie odwróciłem się od niego i nie odwrócę. Tak jak obiecałem. Tak pozostanie.
Nałogi - niby pomagają co? Może i niektóre tak, ale niektóre pogrążają. Alkohol na pewno, Fajki? hm. Ja bym powiedział ,że potrafią uspokoić. Obniżają ciśnienie itd. dlatego ma się wrażenie ,że jest się spokojniejszym. Co prawda rzuciłem Palenie dosyć dawno temu. Ale wróciłem... Tak i jeżeli ty drogi czytelniku drogi czytasz, możesz powiedzieć - ty Idioto, na co wróciłeś? Bo nie wytrzymałem presji, a chciałem chociaż trochę być spokojny. Efekty już są. Jestem bardziej spokojny, ale niestety kaszel niemiłosierny potrafi zaatakować... i to taki ,że raz to moja Mama chciał już pogotowie wzywać... Ale powiedziałem nie, to minie. Potem usłyszałem, "Chcesz umrzeć czy co?" wiecie co powiedziałem? Nie chcę umierać, bo szanuję swoje życie, ale jeżeli takie życie jakie mi ofiarowano ma być, to wolałbym jednak umrzeć.
Przestałem wierzyć w nadzieje. Przestałem wierzyć w najpiękniejsze Cuda jakie mogą dać człowiekowi, choć wiem ,że niektórzy je doznają. Ja nigdy nie doznam, chciałbym doznać takiego Cudu raz jeszcze. Lecz... czasami bym nie chciał. Jeżeli taki plan został napisany dla Mojej Osoby, żeby żyć w smutku. To niech już tak pozostanie... Ja pójdę do przodu i zrobię to. Co mówiłem w poprzednim Poście.
Na Koniec powiem wam tak... Żyjcie w szczęściu i miłości, róbcie wszystko ,żeby ta osoba była właśnie najszczęśliwszą osobą na ziemi. Ja chciałem to zrobić i próbowałem... Ale jednak nie powinienem... I jak ktoś mi udowodni swoją miłość ( Życzę powodzenia ,bo to będzie mega cholernie trudne, niczym level over 9000 Korean Power ) to docenię i pójdę za nią w Ogień. Lecz jeżeli będzie próbować w taki sposób ,że będzie chodziło tylko o przygodę. To niech lepiej spierdala.
Fajnie znowu pisać tutaj :) przynajmniej tutaj mogę wylać te myśli...
Przynajmniej Tutaj...
Wiecie co? Czasami mam tak ,że naprawdę nie mam ochoty być radosny. Owszem, to nie jest zdrowe itd., ale czasami mam też tak ,że nawet nie potrafię sam z Siebie radości wydobyć. Owszem też są momenty kiedy to ta radość przychodzi, jest miło na sercu, na duszy itd. ale to jest chwilowe. Dzisiaj co prawda miałem taki moment, ale to było na naprawdę bardzo krótki czas... a chciało by się na dłużej.
Wszedłem na WoW'a, pograłem sobie i też zagrałem z Nią. Cudownie było usłyszeć jej głos. Taki piękny niczym najpiękniejsze kwiaty świata, taki Niewinny niczym niedawno urodzone Niemowlę. Zmartwiła mnie tylko jedna rzecz... Słowo szpital. Tak mnie to zmartwiło ,że po prostu chciało by się zaraz ruszyć na pomoc, ale WAIT, WAIT, nie tak prędko, po co tam masz iść i pomagać? Bo chcę cholera jasna. Dobrze, fajnie ,że chcesz ,ale może ten ktoś nie chce? Wiem, i dlatego zostawię w spokoju... Łatwo się poddajesz wiesz? Wiem ,że łatwo, ale nic na to nie poradzę. Ona na pewno by mnie nie chciała widzieć w takim stanie jakim ja jestem... Słuszna uwaga.
Koniec tego dobrego... może i przesadzam z tym jak wyglądam itd., w sercu to wygląda naprawdę tragicznie. Czasami mam wrażenie ,że to serce Umarło. Tak po prostu Umarło. Walczyło o życie jeszcze przez parę dni, ale w końcu skonało niczym Pies przywiązany do drzewa w upalny dzień bez wody i jedzenia, a teraz pozostały tylko kości. Pragnę ,aby to serce wróciło do życia. Może jest szansa na to ,żeby wskrzesić to co umarło. Niestety ,tylko cud może to sprawić. Wierzę w cuda itd. ,ale nie takie... Wierzę w Boga dzięki niej również... W pewnym momencie chciało by się powiedzieć - Czemu mi to cholera robisz? Po co mi to robisz? Ale tym razem było inaczej. Nie odwróciłem się od niego i nie odwrócę. Tak jak obiecałem. Tak pozostanie.
Nałogi - niby pomagają co? Może i niektóre tak, ale niektóre pogrążają. Alkohol na pewno, Fajki? hm. Ja bym powiedział ,że potrafią uspokoić. Obniżają ciśnienie itd. dlatego ma się wrażenie ,że jest się spokojniejszym. Co prawda rzuciłem Palenie dosyć dawno temu. Ale wróciłem... Tak i jeżeli ty drogi czytelniku drogi czytasz, możesz powiedzieć - ty Idioto, na co wróciłeś? Bo nie wytrzymałem presji, a chciałem chociaż trochę być spokojny. Efekty już są. Jestem bardziej spokojny, ale niestety kaszel niemiłosierny potrafi zaatakować... i to taki ,że raz to moja Mama chciał już pogotowie wzywać... Ale powiedziałem nie, to minie. Potem usłyszałem, "Chcesz umrzeć czy co?" wiecie co powiedziałem? Nie chcę umierać, bo szanuję swoje życie, ale jeżeli takie życie jakie mi ofiarowano ma być, to wolałbym jednak umrzeć.
Przestałem wierzyć w nadzieje. Przestałem wierzyć w najpiękniejsze Cuda jakie mogą dać człowiekowi, choć wiem ,że niektórzy je doznają. Ja nigdy nie doznam, chciałbym doznać takiego Cudu raz jeszcze. Lecz... czasami bym nie chciał. Jeżeli taki plan został napisany dla Mojej Osoby, żeby żyć w smutku. To niech już tak pozostanie... Ja pójdę do przodu i zrobię to. Co mówiłem w poprzednim Poście.
Na Koniec powiem wam tak... Żyjcie w szczęściu i miłości, róbcie wszystko ,żeby ta osoba była właśnie najszczęśliwszą osobą na ziemi. Ja chciałem to zrobić i próbowałem... Ale jednak nie powinienem... I jak ktoś mi udowodni swoją miłość ( Życzę powodzenia ,bo to będzie mega cholernie trudne, niczym level over 9000 Korean Power ) to docenię i pójdę za nią w Ogień. Lecz jeżeli będzie próbować w taki sposób ,że będzie chodziło tylko o przygodę. To niech lepiej spierdala.
Fajnie znowu pisać tutaj :) przynajmniej tutaj mogę wylać te myśli...
Przynajmniej Tutaj...
wtorek, 11 sierpnia 2015
16th
11 sierpnia godzina 17:34
Czasami są rzeczy ,których nie da się opisać samymi słowami. Czasami też są uczucia, które trwają i trwają. Czasami też są powroty do starych śmieci. Szkoda ,że powrót ten wraca w takich momentach kiedy dusza, serce, umysł upadają jak zimny placek.
Chciało by się powiedzieć zwykłe : "Przepraszam, ja chcę żyć, a to życie było najpiękniejsze kiedy było to uczucie." Chciało by się powiedzieć : "Wróć do mnie, brakuję mi tej pełni życia, którą mi dawałaś." Chciało by się powiedzieć : "Kocham Cię." ,ale niestety nie można... Są uczucia ,które niestety wracają, i wracać będą. Co zrobić ,żeby już tak nie było? Powiedziało by się ,że iść do przodu, patrzeć na Siebie, patrzeć na to co jest piękne. Jest się w końcu wolnym człowiekiem. Tylko najgorsze jest to, że się tej wolności nie chce, ale pragnie się wolności ,którą się Kochało ponad wszystko, mimo wzlotów i upadków. Szanowało się decyzje jakie się podejmowało. Wspierało się w każdych momentach naszego życia. A Przede wszystkim robiło się wszystko, aby ta Osoba była jak najbardziej szczęśliwa.
Wypruwało się flaki, ograniczało się inne czynności na rzecz tej osoby. Zmieniło się podejście do niektórych rzeczy, A NAWET... Uwierzyło się w Kogoś, kto nas Kocha bez względu na to kim jesteśmy, kim się staniemy, co zrobiliśmy życiu. Wystarczyło tylko... Uwierzyć, i trwać w tym jak najdłużej. Lecz... co z tego? Dzięki tej Jednej istocie całe swoje życie zmieniłem dla tej JEDYNEJ Najwspanialszej Osoby ,którą Kochałem, Szanowałem, Starałem zrozumieć, Słuchać rad itd., Starałem... Dobrze powiedziane, Starałem... heh... Potem przyszła jakaś inna siła, która to zniszczyła. Nie ma kogo obwiniać, i nie mam zamiaru nikogo obwiniać. Tylko czemu pomimo trudów jakie się robiło, dostajemy ostrego Kopa w dupę? Kiedy to już naprawdę od życia się nieźle dostawało kopa? Po co to wszystko?
Miałem przepiękny cel ,który był do zrealizowania. dążyłem do niego, Dla Siebie i Dla tej osoby bo wiedziałem że bardzo by tego Chciała. Bez tej osoby... Już nie jest tak prosto.
Wyjadę. Zniknę. Każdy o mnie zapomni, nie będzie do czego wracać, i dla Kogo wracać. Teraz... Trzeba patrzeć na Siebie i iść do przodu. I ponownie szukać... szukać Tego Azylu, który dawał radość, szczęście, miłość. Dziękuję tej Osobie za to co dla mnie robiła, dziękuję za ten piękny czas jaki spędziłem w radości, miłości i szczęściu. Dziękuję również swoim Przyjaciołom ,którzy w momentach skruchy wskoczyli za mną w Ogień, i ratowali mnie. Dziękuję wszystkim tym. którzy naprawdę wierzą we mnie. Ale nastał czas. Kiedy to trzeba zniknąć. Nie wiem kiedy to nastanie, ale zniknę. a wtedy Nikt nie zmieni mojej decyzji. Tylko Cud może to zmienić - Jaki? Taki ,który odżyje we mnie jak 1 Lutego, daty, o której nigdy nie zapomnę - a czemu nie zapomnę? Bo jest dla mnie ważną datą i przede wszystkim jest dla mnie najpiękniejszym Cudem jaki mogłem otrzymać. A 2 i pół roku od tej daty, były dla mnie Najpiękniejszym okresem mojego życia.
Życia, którego już niema...
I nie będzie...
Niech Bóg ma nas w swojej opiece...
Czasami są rzeczy ,których nie da się opisać samymi słowami. Czasami też są uczucia, które trwają i trwają. Czasami też są powroty do starych śmieci. Szkoda ,że powrót ten wraca w takich momentach kiedy dusza, serce, umysł upadają jak zimny placek.
Chciało by się powiedzieć zwykłe : "Przepraszam, ja chcę żyć, a to życie było najpiękniejsze kiedy było to uczucie." Chciało by się powiedzieć : "Wróć do mnie, brakuję mi tej pełni życia, którą mi dawałaś." Chciało by się powiedzieć : "Kocham Cię." ,ale niestety nie można... Są uczucia ,które niestety wracają, i wracać będą. Co zrobić ,żeby już tak nie było? Powiedziało by się ,że iść do przodu, patrzeć na Siebie, patrzeć na to co jest piękne. Jest się w końcu wolnym człowiekiem. Tylko najgorsze jest to, że się tej wolności nie chce, ale pragnie się wolności ,którą się Kochało ponad wszystko, mimo wzlotów i upadków. Szanowało się decyzje jakie się podejmowało. Wspierało się w każdych momentach naszego życia. A Przede wszystkim robiło się wszystko, aby ta Osoba była jak najbardziej szczęśliwa.
Wypruwało się flaki, ograniczało się inne czynności na rzecz tej osoby. Zmieniło się podejście do niektórych rzeczy, A NAWET... Uwierzyło się w Kogoś, kto nas Kocha bez względu na to kim jesteśmy, kim się staniemy, co zrobiliśmy życiu. Wystarczyło tylko... Uwierzyć, i trwać w tym jak najdłużej. Lecz... co z tego? Dzięki tej Jednej istocie całe swoje życie zmieniłem dla tej JEDYNEJ Najwspanialszej Osoby ,którą Kochałem, Szanowałem, Starałem zrozumieć, Słuchać rad itd., Starałem... Dobrze powiedziane, Starałem... heh... Potem przyszła jakaś inna siła, która to zniszczyła. Nie ma kogo obwiniać, i nie mam zamiaru nikogo obwiniać. Tylko czemu pomimo trudów jakie się robiło, dostajemy ostrego Kopa w dupę? Kiedy to już naprawdę od życia się nieźle dostawało kopa? Po co to wszystko?
Miałem przepiękny cel ,który był do zrealizowania. dążyłem do niego, Dla Siebie i Dla tej osoby bo wiedziałem że bardzo by tego Chciała. Bez tej osoby... Już nie jest tak prosto.
Wyjadę. Zniknę. Każdy o mnie zapomni, nie będzie do czego wracać, i dla Kogo wracać. Teraz... Trzeba patrzeć na Siebie i iść do przodu. I ponownie szukać... szukać Tego Azylu, który dawał radość, szczęście, miłość. Dziękuję tej Osobie za to co dla mnie robiła, dziękuję za ten piękny czas jaki spędziłem w radości, miłości i szczęściu. Dziękuję również swoim Przyjaciołom ,którzy w momentach skruchy wskoczyli za mną w Ogień, i ratowali mnie. Dziękuję wszystkim tym. którzy naprawdę wierzą we mnie. Ale nastał czas. Kiedy to trzeba zniknąć. Nie wiem kiedy to nastanie, ale zniknę. a wtedy Nikt nie zmieni mojej decyzji. Tylko Cud może to zmienić - Jaki? Taki ,który odżyje we mnie jak 1 Lutego, daty, o której nigdy nie zapomnę - a czemu nie zapomnę? Bo jest dla mnie ważną datą i przede wszystkim jest dla mnie najpiękniejszym Cudem jaki mogłem otrzymać. A 2 i pół roku od tej daty, były dla mnie Najpiękniejszym okresem mojego życia.
Życia, którego już niema...
I nie będzie...
Niech Bóg ma nas w swojej opiece...
poniedziałek, 25 lipca 2011
15th
25 lipca godzina 12:35
League of Legends - czyli coś na czym spędzam swój czas ze znajomymi ;D ta gra akurat była wręcz epicka. Czemu? Zagrałem pierwszy raz na normal game Lux! XD No i piękniutkie staty jak ta lala :D 10/1/6 xD coś pięknego normalnie xD
Ale nie o to chooodziii xD trzeba się przygotować do niektórych cholerstw tego świata i je zdominować - o czym mówię? akurat tego niestety powiedzieć nie mogę ;p zobaczy się po 23 sierpnia wtedy napiszę o co mi chodziło ^^ ( niektórzy może wiedzą o tym więc mają zaszczyt o tym wiedzieć ;p )
Główną rzeczą jaką chciałbym zrobić to wyjechać gdzieś - najlepiej do Warszawy. Poznać to wywyższające się miasto od innych miast XD ale... większość moich znajomych ,która tam mieszka to sądzi ,że to taka jedna wielka wieś xD No więc właśnie... każdy ma swoje zdanie xP Do Krakowa też bym chętnie pojechał. Zobaczył ten rynek itd. ;d a najfajniej by było ,żeby pojechać na woodstock. No ale niestety nie mogę po raz kolejny :< a mają grać The Prodigy :< co mnie smuci trochę ;/ ale dobra... bywa. Rok temu bodajże korpiklaani grali i też nie pojechałem ze względu na fundusze i na to ,że musiałem sam siedzieć w domu xD ( so sad i know this... XD )
No i w końcu się doczekam remontu pokoju :D nareszcie będę mógł zrobić swoje jechające full zajebistością napisy nordyckie na ścianie :D projekt w niedługim czasie wrzucę ,żeby wam się pochwalić ;d napiszecie co o tym sądzicie czy coś i będzie full fajno :D
Humor? oceniam jako normalny ^^ uśmiech od ucha do ucha jest ,więc martwić się nie trzeba ^^
Pozdrowienia dla Teiry i 2x Kasi xD
cześć cześć i narazie ^^
League of Legends - czyli coś na czym spędzam swój czas ze znajomymi ;D ta gra akurat była wręcz epicka. Czemu? Zagrałem pierwszy raz na normal game Lux! XD No i piękniutkie staty jak ta lala :D 10/1/6 xD coś pięknego normalnie xD
Ale nie o to chooodziii xD trzeba się przygotować do niektórych cholerstw tego świata i je zdominować - o czym mówię? akurat tego niestety powiedzieć nie mogę ;p zobaczy się po 23 sierpnia wtedy napiszę o co mi chodziło ^^ ( niektórzy może wiedzą o tym więc mają zaszczyt o tym wiedzieć ;p )
Główną rzeczą jaką chciałbym zrobić to wyjechać gdzieś - najlepiej do Warszawy. Poznać to wywyższające się miasto od innych miast XD ale... większość moich znajomych ,która tam mieszka to sądzi ,że to taka jedna wielka wieś xD No więc właśnie... każdy ma swoje zdanie xP Do Krakowa też bym chętnie pojechał. Zobaczył ten rynek itd. ;d a najfajniej by było ,żeby pojechać na woodstock. No ale niestety nie mogę po raz kolejny :< a mają grać The Prodigy :< co mnie smuci trochę ;/ ale dobra... bywa. Rok temu bodajże korpiklaani grali i też nie pojechałem ze względu na fundusze i na to ,że musiałem sam siedzieć w domu xD ( so sad i know this... XD )
No i w końcu się doczekam remontu pokoju :D nareszcie będę mógł zrobić swoje jechające full zajebistością napisy nordyckie na ścianie :D projekt w niedługim czasie wrzucę ,żeby wam się pochwalić ;d napiszecie co o tym sądzicie czy coś i będzie full fajno :D
Humor? oceniam jako normalny ^^ uśmiech od ucha do ucha jest ,więc martwić się nie trzeba ^^
Pozdrowienia dla Teiry i 2x Kasi xD
cześć cześć i narazie ^^
piątek, 10 czerwca 2011
14th
11 czerwca godzina 03:34
"Każdy sen, ten czarowny i piękny,
zbyt długo śniony zamienia się w koszmar.
A z takiego budzimy się z krzykiem."
A. Sapkowski
Tym oto cudnym cytatem chciałem rozpocząć tego posta... Jak sam cytat mówi - sny które są właśnie cudowne, czarujące, piękne ; kiedyś czy indziej zamieni się w najgorszy ludzki koszmar... no właśnie...
Wiem dziwna pora na pisanie posta no ale co poradzić... Sam cytat mówi o tym czemu pisze... Był sobie piękny sen... tsa... naprawdę piękny... taki ,że wolałbym ,żeby już naprawdę mi się to nie śniło... Kochana osoba, pocałunek, lampka wina, czerwone róże ,które w nagłym momencie zmieniają się na czarne i krwawią. A następnie śmierć... śmierć tej Ukochanej osoby.
Krzyk - cichy krzyk ( żeby nikogo nie budzić )... bicie serca gorsze niż przed zawałem ,ale do przeżycia. Potem rozglądasz się czy wszystko jest okey. Jest... To tylko piękny sen który zamienił się właśnie w koszmar...
Teoretycznie czuję się lepiej. Lecz wolałbym w końcu poznać ten sens. Niby mym sensem jest żyć dalej, w uśmiechu ze znajomymi, przy piwie ,przy kompie ,przy czymkolwiek... Ale już o traci już sens ten prawdziwy... i traci... i traci...
"Każdy sen, ten czarowny i piękny,
zbyt długo śniony zamienia się w koszmar.
A z takiego budzimy się z krzykiem."
A. Sapkowski
Tym oto cudnym cytatem chciałem rozpocząć tego posta... Jak sam cytat mówi - sny które są właśnie cudowne, czarujące, piękne ; kiedyś czy indziej zamieni się w najgorszy ludzki koszmar... no właśnie...
Wiem dziwna pora na pisanie posta no ale co poradzić... Sam cytat mówi o tym czemu pisze... Był sobie piękny sen... tsa... naprawdę piękny... taki ,że wolałbym ,żeby już naprawdę mi się to nie śniło... Kochana osoba, pocałunek, lampka wina, czerwone róże ,które w nagłym momencie zmieniają się na czarne i krwawią. A następnie śmierć... śmierć tej Ukochanej osoby.
Krzyk - cichy krzyk ( żeby nikogo nie budzić )... bicie serca gorsze niż przed zawałem ,ale do przeżycia. Potem rozglądasz się czy wszystko jest okey. Jest... To tylko piękny sen który zamienił się właśnie w koszmar...
Teoretycznie czuję się lepiej. Lecz wolałbym w końcu poznać ten sens. Niby mym sensem jest żyć dalej, w uśmiechu ze znajomymi, przy piwie ,przy kompie ,przy czymkolwiek... Ale już o traci już sens ten prawdziwy... i traci... i traci...
niedziela, 3 kwietnia 2011
13th
3 kwietnia godzina 17:27
- Soilwork-Departure Plan
Zub Zub, Tak jest ta piosenka normalnie wbiła mi się do głowy. I nawet podniosła mnie na duchu ( nie wiem jak ale okey XD ) Teoretycznie sama melodia tej piosenki jest poprostu masterpiece... Sama intonacja Wokalisty pasuje do tej melodii. Aczkolwiek jedyną rzeczą jaką bym mógł teraz zrobić z tą piosenką to ofc pójść gdzieś na jakąś łąkę ( Łąkę ŁĄKĘ a nie łąkę przed blokiem ;p )
i zapuścić tą piosenkę. Po prostu masterpiece... Jeszcze by brakowała butelka dobrego winiacza + fajki... i taki megaśny chill... tsa... No ale ciul z tym nadejdzie ten czas ,że to w końcu zrobię. Niestety sam ,no ale samemu też jest dobrze :P Niby jak się samemu siedzi pije fajczy itp itd bla bla random spam to uważa się za takiego człowieka jako osobę dziwną, bez poczucia własnej wartości i poprostu nie wiedziąca co chce od życia. U mnie jest inaczej ; Ja to robię ze względu na uspokojenie, zebrania w sobie duszy i rozmyślać z takimi środkami ,bo wtedy mam większy potencjał na to by rozmyślać. Zresztą na pewno Filozofie też tak robili. Bo skąd by się brały te niektóre "idiotyczne" rozmyślania co poniektóre. Ja w pewnym sensie jestem myślicielem, filozofem swojego istnienia i życia. Jest mi z tym dobrze i mam gdzieś co inni myślą o mnie ; ich problem ,a nie mój. Dalej. Mamy kwiecień, mamy wiosnę, mamy więc picie w plenerze. Trzeba to dobrze wykorzystać to prawda ,ale i tak na pierwszym miejscu jest matura. Trza to chujstwo zdać i potem będzie z górki. Egzamin Zawodowy zdać również i potem... potem... Na studia ofc :P
W wakację planuję pracować. Po co? Po to by mieć fundusze na swoje własne cele ofc. Może jak mi się uda to może dostanę umowę na czas nie określony i zacznę pracować nałogowo wręcz? No nie wiadomo czas pokaże. Lecz i tak i tak oczekuję wakacji z jednego względu ; Kumpel przyjedzie do mnie na wakacje ^__^ Ostre popij&LoL Party i jechana~! :D Będzie się działo oj będzie :D
Na koniec tego długiego wręcz posta według mnie ( Ufff.. aż mnie palce bolą od tego napierdzielania w tą klawiaturę XD' ) to sądzę iż czas zacząć wszystko od nowa ; o co mi chodzi zapytacie? To bardzo proste - Potrzebuję spokoju swojego ducha. Nie, nie zamknę się w sobie. Po prostu będę inaczej na ludzi reagować i tyle :P ,ale i tak to duża zmiana jak dla mnie więc tak jakby to wszystko będzie inne.
Dlatego na koniec powiem ;
YOU GOTTA RISE WITH ME~!
Cześć cześć i narazie do next posta :P
"You gotta rise with me!
Cause you're so vulnerable... Me!
No need for sympathy now...
Yet so admirable... Say!"
- Soilwork-Departure Plan
Zub Zub, Tak jest ta piosenka normalnie wbiła mi się do głowy. I nawet podniosła mnie na duchu ( nie wiem jak ale okey XD ) Teoretycznie sama melodia tej piosenki jest poprostu masterpiece... Sama intonacja Wokalisty pasuje do tej melodii. Aczkolwiek jedyną rzeczą jaką bym mógł teraz zrobić z tą piosenką to ofc pójść gdzieś na jakąś łąkę ( Łąkę ŁĄKĘ a nie łąkę przed blokiem ;p )
i zapuścić tą piosenkę. Po prostu masterpiece... Jeszcze by brakowała butelka dobrego winiacza + fajki... i taki megaśny chill... tsa... No ale ciul z tym nadejdzie ten czas ,że to w końcu zrobię. Niestety sam ,no ale samemu też jest dobrze :P Niby jak się samemu siedzi pije fajczy itp itd bla bla random spam to uważa się za takiego człowieka jako osobę dziwną, bez poczucia własnej wartości i poprostu nie wiedziąca co chce od życia. U mnie jest inaczej ; Ja to robię ze względu na uspokojenie, zebrania w sobie duszy i rozmyślać z takimi środkami ,bo wtedy mam większy potencjał na to by rozmyślać. Zresztą na pewno Filozofie też tak robili. Bo skąd by się brały te niektóre "idiotyczne" rozmyślania co poniektóre. Ja w pewnym sensie jestem myślicielem, filozofem swojego istnienia i życia. Jest mi z tym dobrze i mam gdzieś co inni myślą o mnie ; ich problem ,a nie mój. Dalej. Mamy kwiecień, mamy wiosnę, mamy więc picie w plenerze. Trzeba to dobrze wykorzystać to prawda ,ale i tak na pierwszym miejscu jest matura. Trza to chujstwo zdać i potem będzie z górki. Egzamin Zawodowy zdać również i potem... potem... Na studia ofc :P
W wakację planuję pracować. Po co? Po to by mieć fundusze na swoje własne cele ofc. Może jak mi się uda to może dostanę umowę na czas nie określony i zacznę pracować nałogowo wręcz? No nie wiadomo czas pokaże. Lecz i tak i tak oczekuję wakacji z jednego względu ; Kumpel przyjedzie do mnie na wakacje ^__^ Ostre popij&LoL Party i jechana~! :D Będzie się działo oj będzie :D
Na koniec tego długiego wręcz posta według mnie ( Ufff.. aż mnie palce bolą od tego napierdzielania w tą klawiaturę XD' ) to sądzę iż czas zacząć wszystko od nowa ; o co mi chodzi zapytacie? To bardzo proste - Potrzebuję spokoju swojego ducha. Nie, nie zamknę się w sobie. Po prostu będę inaczej na ludzi reagować i tyle :P ,ale i tak to duża zmiana jak dla mnie więc tak jakby to wszystko będzie inne.
Dlatego na koniec powiem ;
YOU GOTTA RISE WITH ME~!
Cześć cześć i narazie do next posta :P
poniedziałek, 14 marca 2011
12th
14 marca godzina 23:45
Tsa. Jak sam text piosenki mówi ; "Idź prosto"... Odbieram to jako iść dalej nie patrzeć na to co było... tsaa... Nie skrywać emocji bo poco? Powód ogólnie mam. Lecz tego nie przedstawię.
Z czystym umysłem... najpierw muszę znaleść swój azyl spokoju. Ten azyl niestety nie znajdę ,bo nie ma. Jedyną rzeczą jaką bym teraz pragnął to pójść w deszczowy dzień na plażę i długi czas posiedział, dumał i w ogóle przeklinał siebie ( tego ostatniego nie chce mi się ,ale okey XD )
Tak odbieram ten refren z tej otóż piosenki. Może według was dziwnie to odbieram, a niektórzy myślą ,że trafnie. Who care? I categorically that I don't care...
Otóż Marzec jest. niedługo kwiecień czas ,w którym niedługo się ma kariera szkolna skończy. ( NARESZCIE KUŹWA XD ) No ale na studia planuję pójść ,a co z tego wyjdzie? to się okaże później ;p
Tymczasem wiem nie śpię jeszcze ,wzieła mnie wena twórcza na napisanie tego posta. Ale cholera czemu zawsze wtedy kiedy mam ten zły humor? Nie wiem , nie umiem tego wytłumaczyć.
Na koniec powiem wam jedno - nie wiem jakbyście się starali ; doceńcie decyzje innych. Tych ,których kochacie. Może na tym dobrze nie wyjdziecie ,ale ciul z tym. Ja tak zrobiłem. Nie żałuję, ale trochę boli.
Minie napewno...
napewno...
"Walk straight for a final solution- Soilwork-Nerve
Walk straight, don't you be so cold
Walk straight with a clear resolution
I'll state my case and make it turn"
Tsa. Jak sam text piosenki mówi ; "Idź prosto"... Odbieram to jako iść dalej nie patrzeć na to co było... tsaa... Nie skrywać emocji bo poco? Powód ogólnie mam. Lecz tego nie przedstawię.
Z czystym umysłem... najpierw muszę znaleść swój azyl spokoju. Ten azyl niestety nie znajdę ,bo nie ma. Jedyną rzeczą jaką bym teraz pragnął to pójść w deszczowy dzień na plażę i długi czas posiedział, dumał i w ogóle przeklinał siebie ( tego ostatniego nie chce mi się ,ale okey XD )
Tak odbieram ten refren z tej otóż piosenki. Może według was dziwnie to odbieram, a niektórzy myślą ,że trafnie. Who care? I categorically that I don't care...
Otóż Marzec jest. niedługo kwiecień czas ,w którym niedługo się ma kariera szkolna skończy. ( NARESZCIE KUŹWA XD ) No ale na studia planuję pójść ,a co z tego wyjdzie? to się okaże później ;p
Tymczasem wiem nie śpię jeszcze ,wzieła mnie wena twórcza na napisanie tego posta. Ale cholera czemu zawsze wtedy kiedy mam ten zły humor? Nie wiem , nie umiem tego wytłumaczyć.
Na koniec powiem wam jedno - nie wiem jakbyście się starali ; doceńcie decyzje innych. Tych ,których kochacie. Może na tym dobrze nie wyjdziecie ,ale ciul z tym. Ja tak zrobiłem. Nie żałuję, ale trochę boli.
Minie napewno...
napewno...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
